Declan
Obserwowałem przez witrynę kawiarni, jak Seraphina z gracją radzi sobie z konfrontacją z Audrey White. Jej opanowanie było niezwykłe: żadnych drżących rąk, żadnego podnoszenia głosu, jedynie wykalkulowana precyzja, z jaką krok po kroku demontowała mechanizmy obronne przeciwniczki. W mojej piersi wezbrała duma, ale coś wciąż nie dawało mi spokoju.
– Panie? – Głos Jaspera wyrwał mnie z zamyśl
















