Declan
Pędziłem w stronę opuszczonego zakładu chemicznego, ściskając kierownicę tak mocno, że aż zbielały mi knykcie. Po potwierdzeniu lokalizacji z Alistairem rozdzieliliśmy się — on pojechał powiadomić Edmunda, a ja nie mogłem czekać ani sekundy dłużej, wiedząc, że Seraphina jest w niebezpieczeństwie.
Silnik mojego SUV-a ryczał, gdy wyciskałem z niego siódme poty, a spod opon tryskał żwir. Zrujn
















