Jego Przeznaczona Hakerka: Wygnana Luna

Jego Przeznaczona Hakerka: Wygnana Luna

Autor: Liam Mason

Rozdział 7
Autor: Liam Mason
10 maj 2026
Seraphina Przeraźliwy dzwonek telefonu wyrwał mnie ze snu. Jęknęłam, po omacku sięgając po niego na szafce nocnej. Oczy mnie piekły, gdy zmrużyłam wzrok, patrząc na ekran – 7:00 rano. Pakując się do trzeciej nad ranem, byłam całkowicie wyczerpana. – Halo? – wybełkotałam głosem zachrypniętym od snu. – Astraea! Ten system szyfrowania, który wczoraj zbudowałaś, był genialny! – Entuzjastyczny głos Alistaira huknął w głośniku. Skrzywiłam się, odsuwając telefon od ucha. – Alistair, jest siódma rano. Nie spałam do trzeciej... – Przepraszam, ale musiałem ci powiedzieć! Sposób, w jaki zablokowałaś te ataki, był czystym geniuszem. Zespół bezpieczeństwa Sterling Enterprises wciąż próbuje rozgryźć, jak to zrobiłaś. Usiadłam, nagle bardziej rozbudzona. – Co? Powiedziałeś im o mnie? – Oczywiście, że nie! Poufność klienta to rzecz święta. Właśnie dlatego dzwonię – Sterling Enterprises chce się spotkać z Astraeą. Praktycznie błagają. Moje myśli pędziły jak szalone. Declan Sterling chciał się ze mną spotkać — a raczej z moim alter ego. Ironia tej sytuacji wcale mi nie umknęła. – Powiedz im, że Astraea robi sobie przerwę. Potrzebuję odpoczynku. – Przeczesałam dłonią splątane włosy. – I Alistair? Ani słowa o mnie, rozumiesz? Żadnego imienia, gdzie mieszkam, nic. – Zrozumiałem. Twój sekret jest u mnie bezpieczny. Prześpij się, zasłużyłaś na to. Po rozłączeniu się opadłam z powrotem na poduszkę, ale sen już nie wrócił. Moje ciało było niespokojne, napięte. Z westchnieniem zmusiłam się do wstania z łóżka i wejścia pod prysznic. Z powodu słabego snu drzemałam na wszystkich porannych zajęciach, aż do popołudniowego tenisa. – W porządku, dobieramy się w pary do ćwiczeń z siatkówki! – Głos trenera Harringtona odbił się echem w sali gimnastycznej. Uczniowie przepychali się, by znaleźć partnerów, dobierając się w pary w kilka sekund. Stałam sama, obserwując, jak rozgrywa się ta znajoma scena. Nikt nie chciał być w parze z wyrzutkiem. Tatiana Rothschild, najlepsza przyjaciółka Genevieve, stała z rękami na biodrach, głośno oświadczając: – Nikt nie chce być w drużynie z kimś, kto puszcza się na lewo i prawo. – Jej oczy napotkały moje spojrzenie, prowokując mnie do odpowiedzi. Genevieve zachichotała obok niej, ale ja wzruszyłam ramionami, udając obojętność. Trzy lata izolacji nauczyły mnie nosić moją samotność jak zbroję. – Hej, Seraphina! Jestem Lyra Sinclair. Chcesz dołączyć do mnie? Odwróciłam się, zaskoczona widząc, jak podchodzi do mnie z promiennym uśmiechem. Widziałam ją na kampusie, ale nigdy z nią nie rozmawiałam. – Dlaczego? – zapytałam ostrożnie, przyglądając jej się. – Nie sądzę, żebyśmy miały ze sobą coś wspólnego. Uśmiech Lyry nie zniknął. – Bo nie wyglądasz na osobę, za którą cię mają. A poza tym obie jesteśmy tu outsiderkami. – Pochyliła się bliżej, zniżając głos. – Plus, nienawidzę tych nadętych suk tak samo jak ty. Wyłapałam słaby, ale nieomylny zapach, który z siebie emanowała – wyraźny aromat szlachetnego wilka. Moje oczy lekko się rozszerzyły. – Jesteś wilkiem? Lyra wyglądała na zaskoczoną. – Skąd wiedziałaś? Czekaj, ty też jesteś? – Przysunęła się bliżej, węsżąc dyskretnie. – Ale nic od ciebie nie czuję... Jej dezorientacja była zrozumiała. Mój zapach zmienił się po latach izolacji, stając się prawie niewyczuwalny dla innych wilków. – Lepiej będzie, jeśli będziesz trzymać się ode mnie z daleka – ostrzegłam. – Zadawanie się ze mną nie przyniesie ci tu żadnych korzyści. Lyra z uporem skrzyżowała ramiona. – Nie obchodzi mnie, co mówią ludzie. Sama wybieram sobie przyjaciół. – Spojrzała na trenera, który stawał się coraz bardziej niecierpliwy. – No dalej, tylko jedna gra w siatkówkę. Co najgorszego może się stać? Zawahawszy się, niechętnie skinęłam głową. Trener zagwizdał, dając nam sygnał do zajęcia pozycji. Ledwo zaczęłyśmy ćwiczyć, gdy piłka do siatkówki poleciała z niepokojącą prędkością prosto w głowę Lyry. Zareagowałam błyskawicznie, wyrzucając rękę do góry, by ją zablokować, zanim zdążyła ją uderzyć. – Niezły refleks – zawołała sarkastycznie Tatiana. – Zawsze taka opiekuńcza, prawda, Vance? Kilku uczniów zaśmiało się, a ja poczułam, że puszczają mi nerwy. Wzięłam głęboki oddech, zmuszając mojego wilka do wycofania się. – Dzięki za to – szepnęła Lyra z szeroko otwartymi oczami. – Ta piłka by bolała. Tatiana podeszła dumnym krokiem w otoczeniu Genevieve i dwóch innych dziewczyn. – Słyszałam, że zaatakowałaś kogoś w Nowym Jorku. To prawda? Na sali gimnastycznej zapadła cisza, gdy uczniowie wytężyli słuch. – Zamknij się i ćwicz – odpowiedziałam chłodno. Tatiana podeszła bliżej, a jej fałszywą pewność siebie wzmacniała publiczność. – Co się stało? Boisz się, że prawda wyjdzie na jaw? Lyra stanęła obok mnie. – Odpuść, Tatiana. To nie jest konieczne. – Och, proszę, znalazłaś sobie przyjaciółkę – zakpiła Tatiana. – Bądź ostrożna, Sinclair. Ona ma w zwyczaju ranić ludzi. Czułam, że kończy mi się cierpliwość. Mój wilk naciskał na moją samokontrolę, wściekły z powodu rzuconego wyzwania. Zacisnęłam pięści, skupiając się na zachowaniu spokoju. Tatiana popchnęła mnie, na tyle mocno, że cofnęłam się o krok i zachwiałam. – Co jest? Nie potrafisz zapanować nad nerwami? Odzyskałam równowagę i ruszyłam do przodu, tracąc powściągliwość. Lyra chwyciła mnie za ramię, jej zmartwione oczy napotkały moje. Powstrzymałam się w samą porę. Tatiana znów pchnęła, ale tym razem zrobiłam unik w bok, sprawiając, że straciła równowagę i upadła. – Pchnęła mnie! – wrzasnęła Tatiana, przyciągając uwagę wszystkich na sali. – Spójrzcie, ona jest nienormalna! Uczniowie zgromadzili się wokół, a wielu z nich wyciągnęło telefony, by nagrywać. Poczułam, jak zmieniają się moje oczy, z groźbą ujawnienia się srebrzystego blasku. Zaczęłam szybko mrugać, walcząc o utrzymanie kontroli. – Seraphina? – szepnęła Lyra z troską w głosie. – Twoje oczy... Zanim zdążyłam odpowiedzieć, do sali wpadła profesor Lillian Blackwood — matka Tatiany i zastępczyni dziekana. – Co tu się dzieje? – zażądała wyjaśnień, pomagając Tatianie wstać. Tatiana natychmiast wybuchnęła płaczem. – Mamo, zaatakowała mnie bez powodu! Tylko z nią rozmawiałam! Profesor Blackwood skierowała na mnie chłodne spojrzenie. – Seraphina Vance, dlaczego zaatakowałaś moją córkę? – Nie zaatakowałam – odpowiedziałam spokojnie. – Najpierw mnie pchnęła. Po prostu zeszłam jej z drogi. – Kłamczucha! – krzyknęła Tatiana. – Wszyscy widzieli, co się stało! Usta profesor Blackwood zacisnęły się w wąską linię. – Takie zachowanie w tak krótkim czasie po przyjeździe jest niedopuszczalne. Zawnioskuję do dziekana o twoje wydalenie z uczelni. Wśród tłumu rozległy się szepty. – Dokładnie tak jak w plotkach... – Ona jest niebezpieczna... – Słyszałem, że prawie kogoś zabiła... Kiedy profesor Blackwood kazała mi iść za sobą do gabinetu, zauważyłam, że Lyra odsuwa się na bok, wyciąga telefon i gorączkowo wybiera numer. Udało mi się wychwycić zaledwie fragmenty jej rozmowy. – Wujku Declan? Potrzebuję pomocy... Nie, nie dla mnie... Chodzi o przyjaciółkę... Próbują ją wyrzucić bez powodu... Wujku Declan? Krew ścięła mi się w żyłach, gdy wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce. Declan Sterling był wujkiem Lyry?

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 – Jego Przeznaczona Hakerka: Wygnana Luna | Czytaj powieści online na beletrystyka