Declan
Stałem zesztywniały w szpitalnym korytarzu, czując, jak przenikliwe spojrzenie Reginalda przenosi się ze mnie na Seraphinę.
"Kim ona jest?" Głos Reginalda był cichy, ale niósł ze sobą ciężar władzy, która przez dziesięciolecia naginała wolę niezliczonych wilków. Wiedziałem, że coś wyczuł — więź między przeznaczonymi, z każdym dniem przybierająca na sile między mną a Seraphiną, stawała się n
















