— Nasz Król.
Moje kroki zamarły, gdy usłyszałam te dwa słowa. Spuściłam wzrok na ziemię. Wystarczyły one, by ulotnić całe szczęście, które czułam z powodu moich małych sukcesów. Zaczęłam przygryzać dolną wargę. Dlaczego on przychodzi na lunch z nami? Nigdy wcześniej tego nie robił, więc dlaczego nagle teraz? Przez cały dzień byłam w miarę odprężona, bo znów zaczął mnie ignorować, ale teraz to wróc
















