Zastałam go tam stojącego, ryglującego drzwi i wpatrującego się we mnie swoimi przymkniętymi, złocistymi oczami.
Przełknęłam głośno ślinę, bo już w następnej sekundzie zaczął iść w moją stronę. Zaledwie dwoma wielkimi krokami znalazł się za moimi plecami. Moje serce i tak biło już bardzo szybko, a ta bliskość tylko pogorszyła sprawę. Jego złociste źrenice wbiły się głęboko w moje, trzymając mnie w
















