MOJA PERSPEKTYWA
Tamtego dnia znów obudził mnie ten sam koszmar. Siedząc na posłaniu, starłam pot z wilgotnej twarzy. Blask księżyca świadczył o tym, że do świtu zostało jeszcze sporo czasu. Przeczesałam dłońmi włosy, uwalniając czarne pasma z ciasnego koka. Pozwoliłam im opaść na plecy i spojrzałam na Finniana, który spał głęboko, oraz na śpiącą obok niego Roe. Po mojej stronie dostrzegłam Pipa,
















