Król czy nie, tej nocy zginie z moich rąk.
Jego milczenie tylko to potwierdziło. Z moich ust wyrwał się śmiech pozbawiony wesołości. Jego pupil mnie gonił, a on się tym bawił. Tak bardzo się bałam. Odepchnęłam go od siebie i uniosłam tułów. Usiadłam na jego torsie, spychając go w dół, gdy próbował się podnieść. Moja spódnica podjechała w górę, odsłaniając uda. Wciąż byłam półnaga, ale gniew odsuną
















