– Proszę pana, samochód jest gotowy. Czy jest pan pewien, że chce jechać do rezydencji Arnoldów? – zapytał George, kamerdyner Ethana.
– Dlaczego, czyżby mi nie wolno? – Ethan siedział na wózku inwalidzkim, roztaczając wokół siebie aurę dystyngowanej elegancji. Miał na sobie koszulę i marynarkę, a spod rękawa wyzierał fragment niebieskiego tatuażu. Wydawał się enigmatyczny i zdystansowany, z nutą m
















