Nigdy więcej cię nie pokocham

Nigdy więcej cię nie pokocham

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 7
Autor: Aeliana Moreau
3 mar 2026
Gdy Zach wyszedł, Madelyn mogła wreszcie spać spokojnie. Wiedząc, że w tym życiu Jadie żyje, przerażające koszmary już jej nie dręczyły. Następnego dnia Madelyn obudziły kroki. Przewróciła się na bok i otworzyła oczy. W poprzednim życiu znosiła miesiące chemioterapii, z trudem zasypiając z powodu potwornego bólu każdej nocy. Dodatkowo jej włosy niespodziewanie wypadały, co było skutkiem ubocznym leczenia. Dawniej Madelyn ceniła sobie sen i stawała się zrzędliwa, jeśli ktoś jej przeszkadzał. Rosario wiedziała o tym i dbała, by nie przerywać jej odpoczynku. Jednak teraz wszystko się zmieniło. Madelyn nie miała już nic przeciwko temu, że jej przeszkadzano. Sprawdziła telefon i zobaczyła, że jest krótko po ósmej. Zamiast wstać, odłożyła telefon i zdrzemnęła się jeszcze przez chwilę. Nie chciała, aby Zach, który zawsze był podejrzliwy, zorientował się w jej drastycznych zmianach. Madelyn obudziła się grubo po jedenastej i poszła do łazienki umyć zęby. Pukanie do drzwi oznajmiło przybycie Rosario ze świeżą pościelą. "Madelyn, lunch jest gotowy. To może chwilę potrwać, ponieważ pan Jardin musiał wrócić do domu, zanim dołączy do ciebie na posiłek." "Dobrze" – odpowiedziała Madelyn, myjąc zęby, podczas gdy woda opryskiwała jej twarz. W lustrze widziała swój młodzieńczy wygląd, gładką i nieskazitelną cerę. Nie mogła powstrzymać się od dotknięcia twarzy, pamiętając, jak inaczej wyglądała w poprzednim życiu przed śmiercią. Te wspomnienia wydawały się teraz odległym snem. Madelyn miała atrakcyjny wygląd. Jej oczy, gdy były pozbawione wyrazu, kryły w sobie nutę niewinności. Sprawiały, że wyglądała na bezbronną i pozornie nieszkodliwą – cecha, którą inni mogli łatwo wykorzystać. Pamiętała swoją osobowość z przeszłego życia, która rzeczywiście była nieprzyjemna. Była rozpieszczoną córką bogatej rodziny, typem młodej damy, którą inni określiliby mianem bachora i uprzywilejowanej. Jako jedyna córka Haysona Jenta wierzyła, że może dostać wszystko, czego zapragnie, w tym Zacha. "Zrozumiałam" – odpowiedziała Rosario. Ponieważ Madelyn nie miała w planach wychodzenia tego dnia, wybrała luźną różową piżamę w kwiaty z długim rękawem i zostawiła lekko pofalowane włosy rozpuszczone. Schodząc na dół, stanęła przed lodówką i nalała sobie szklankę mleka. Z holu dobiegły ją znajome, pełne śmiechu głosy. Wiedziała, że to mogą być tylko oni. Madelyn zobaczyła Zacha stojącego w drzwiach w towarzystwie Jadie. Oboje byli ubrani w pasujące do siebie stroje. Nie mogła powstrzymać się od zastanowienia: „Czy to zaplanowali?”. Zach, który zazwyczaj preferował ciemne kolory, miał dziś na sobie białą marynarkę. Jadie, która spędziła lata za granicą na leczeniu, wyglądała jeszcze bardziej promiennie w białej sukience emanującej czystością. Widok piękna Jadie sprawił, że Madelyn zrozumiała, dlaczego Jadie przez te wszystkie lata zajmowała szczególne miejsce w sercu Zacha. Jednak w Madelyn wciąż tliło się ukłucie dyskomfortu, sugerujące, że nie do końca pogodziła się z utratą roli żony Zacha. Madelyn rzuciła tylko szybkie spojrzenie na Jadie, po czym odwróciła wzrok. Zach pochylił się i szepnął Jadie do ucha: "W porządku, chodźmy zjeść posiłek." Jadie zawahała się, ale potem skinęła głową, zakładając włosy za ucho. Podeszła do Madelyn, która już jadła przy stole. Jadie wręczyła prezent Madelyn, mówiąc: "Kupiłam to dla ciebie, kiedy wróciłam. Mam nadzieję, że ci się spodoba." Madelyn uśmiechnęła się ciepło i odpowiedziała: "Dziękuję. Usiądź i zjedzmy razem. Rosario przygotowała dziś coś pysznego." Jadie była zaskoczona miłymi słowami Madelyn. Wcześniej Madelyn rzuciłaby prezentem o ziemię, pociągnęła Jadie za włosy i kazała jej się wynosić. Zach wkroczyłby i zabrał Jadie. W przeszłości Madelyn dokładnie tak by się to potoczyło. Podrapała nawet twarz Jadie. Nie pamiętała dokładnych słów, jakie wypowiedział Zach, ale wiedziała, że były ostre. Jadie spojrzała ostrożnie na Zacha, który podał jej swój talerz. "Jedzmy. Później zabiorę cię, żeby zobaczyć, czy jest coś, co chcesz kupić" – powiedział swobodnie. Biorąc posłusznie talerz, Jadie odpowiedziała cicho: "Właściwie nie ma niczego, co muszę kupić. Wiem, że jesteś zajęty, więc nie martw się o mnie. Będę czekać na ciebie w domu, kiedy skończysz pracę i przyjedziesz mnie odebrać." Zach nałożył jej trochę jedzenia z talerza, mówiąc: "W porządku. Wziąłem dzień wolny. Rzadko mam cały dzień dla ciebie. Takie okazje mogą się w przyszłości nie zdarzać zbyt często." Gdy siedzieli razem, Madelyn siedziała naprzeciwko nich, nie okazując zainteresowania ich rozmową. Po prostu kiwała głową i kontynuowała jedzenie. Na jej talerzu leżało skrzydełko kurczaka, które nałożył jej Zach. "Naprawdę nie dołączysz do nas dzisiaj?" – zapytał Zach. Gdy Zach wspomniał o "nas", mając na myśli siebie i Jadie, Madelyn zdała sobie sprawę, że w ich oczach zawsze będzie czuła się jak obca. Pójście z nimi sprawiłoby, że czułaby się jak piąte koło u wozu. Co więcej, w tym nowym początku jej głównym celem było zdystansowanie się od Zacha, więc musiała odrzucić jego zaproszenie. Z uśmiechem Madelyn odpowiedziała: "Nie, wciąż mam trochę nauki". Zjadła tylko odrobinę i nie miała ochoty dłużej tam siedzieć. Wytarła usta chusteczką, wstała z gracją i poszła na górę. Gdy się odwróciła, wyraz jej twarzy uległ zmianie. W sercu szepnęła: „Zach Jardin, w moim poprzednim życiu pozwoliłam, by obsesja na twoim punkcie mnie pochłonęła, stawiając cię ponad wszystko inne. Poślubienie ciebie było błędem. W tym życiu pozwolę ci odejść i uwolnię się! Życzę tobie i Jadie błogiego życia...”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki