Weszli do gabinetu jeden za drugim, a Zach zamknął za nimi drzwi. Napięcie w pokoju było tak gęste, że niemal namacalne; zdawało się ich osaczać.
Hayson zapalił w pomieszczeniu kilka świec, tworząc niemal sakralną atmosferę.
– Poznałaś ostatnio nowych przyjaciół?
Nagłe pytanie zaskoczyło Madelyn; jej oddech uwiązł w gardle, a serce zaczęło walić w piersi.
– T-tak... Ojcze, czy zrobiłam coś złego?
















