Zach obudził się zlany potem po śnie, który wydawał się całkowicie prawdziwy. Kiedy otworzył oczy, wciąż czuł smutek po stracie Madelyn.
Czuł, jakby jego serce było ściskane i nie mógł do końca złapać oddechu. Nigdy nie przypuszczał, że sen może wywołać w nim takie uczucia. A co było jeszcze dziwniejsze, w tym śnie Madelyn umarła, a on czuł się, jakby też był w rozsypce. To nie miało żadnego sensu
















