Po zajęciach tanecznych Madelyn dotarła do domu o dziewiątej. Była tak zmęczona, że nogi się pod nią ugięły. Gdy tylko wysiadła z samochodu, Rosario pospieszyła w jej stronę.
– Co ci się stało? – Oczy Rosario były pełne troski. – Chodź, wejdźmy do środka.
Z pomocą Rosario i kierowcy, Jordana, Madelyn usiadła na kanapie. Postawili jej plecak obok.
– Chyba zraniłaś się w nogę – powiedziała Rosario.
















