Madelyn siedziała przy biurku, wpatrując się w nieotwarty prezent Jadie. Wiedziała już, co to jest – kryształowa spinka do włosów od Swarovskiego. Nigdy nie dbała o biżuterię, czując, że każdy element jest ciężarem. Z westchnieniem włożyła prezent do szuflady biurka.
Następnie wyjęła zeszyt powtórkowy z matematyki dla starszych klas. Zadania nie były dla niej zbyt trudne, a strony były wciąż świeże, prawie wcale nieużywane.
W poprzednim życiu Madelyn miała trudności w szkole, ale wszystko zmieniło się, gdy poprosiła Zacha o pomoc. Udzielał jej korepetycji poza regularnymi godzinami lekcyjnymi, mimo że sam ukończył jedynie edukację na poziomie gimnazjum.
To, co zdumiewało Madelyn, to fakt, że Zach płynnie władał pięcioma językami obcymi. Nauczył się ich wszystkich sam dzięki nieustępliwej determinacji, co sprawiało, że wydawał się niezwykle inteligentny. Prześcignął nawet najlepszego ucznia w Ventropolis.
Nic dziwnego, że Hayson tak bardzo lubił Zacha.
W przeciwieństwie do niego, Hayson nigdy nie okazywał zainteresowania wynikami w nauce Madelyn. Zamiast tego skupiał się na jej zajęciach pozalekcyjnych, traktując ją jak początkującą bywalczynię salonów. Zapisał ją na lekcje tańca, gry na pianinie, golfa, gotowania i haftu, chcąc, aby opanowała te umiejętności.
Hayson planował wydać Madelyn za bogatego partnera biznesowego. Dla niego wartość kobiety nie leżała w jej intelekcie. Oczekiwał, że zostanie żoną i matką, zamkniętą w domu i usługującą mężowi.
Wyglądając przez okno, Madelyn obserwowała czarnego sedana wyjeżdżającego przez główną bramę. Wydawało jej się, że Hayson i Jasmine w końcu wyjechali. Hayson nie wróci przez trzy dni, zostawiając Madelyn rzadki okres wolności. Rzucając książkę na bok, postanowiła robić to, na co ma ochotę.
Śpiesząc na podwórko, poszukała drzewa głożyny, o którym mówiono, że zostało posadzone przez jej matkę, gdy ta była z nią w ciąży. Drzewo stało teraz wysokie, a jego gruba gałąź sięgała sąsiedniej posiadłości. Chciała wspiąć się na górę i podziwiać widok, delektując się słodkimi owocami. Jednak jej umiejętności wspinaczkowe okazały się niewystarczające i musiała przynieść drabinę. Siedząc na murze pod drzewem, zerwała dojrzały owoc, wytarła go i zjadła z radością.
Nagle rozległ się głośny trzask tłuczonej porcelany i gniewny głos chłopaka dobiegający z drugiego piętra sąsiedniej rezydencji. Madelyn słyszała to wyraźnie, ponieważ rezydencje w tej okolicy były połączone, oddzielone jedynie kilkoma drzewami.
"Wynocha, wszyscy. Wynocha!"
Madelyn podniosła wzrok w samą porę, by zobaczyć laskę wyrzuconą przez okno.
"Ethan, po prostu się o ciebie martwię. Chodźmy na spacer, dobrze? Zawsze siedzisz zamknięty w domu, to naprawdę niepokojące."
"Martwisz się o mnie? Wszyscy myślicie, że jestem tylko ciężarem, prawda? Czy nie byłoby lepiej, gdybym umarł? Jestem tylko bezużytecznym kaleką. Nie musielibyście marnować na mnie czasu. Wynocha! Wszyscy wynocha!"
"Ethan..."
"Nie słyszałaś mnie? Powiedziałem wynocha!" ryknął Ethan Arnold.
Kobieta w końcu ustąpiła. "Dobrze... Wyjdę, Ethan. Tylko nie zrób sobie krzywdy."
'Kto tu mieszka? Co za temperament' – pomyślała Madelyn.
Przypomniała sobie, że około pół miesiąca po jej własnej próbie samobójczej Zach zabrał ją do szpitala na badania. Kiedy wrócili, zobaczyła karetkę zaparkowaną przed sąsiednią rezydencją. Personel medyczny wynosił ciało przykryte białym prześcieradłem. Ta osoba zmarła w ten sam sposób, w jaki ona próbowała – popełniając samobójstwo przez podcięcie żył. Jego los był jeszcze bardziej tragiczny; jego ciało odkryto dopiero dwa dni później w łazience.
Rosario powiedziała jej, że zmarłym był Ethan Arnold, przyszły dziedzic słynnej rodziny Arnoldów z Ventropolis. Ale kiedy był dzieckiem, został ranny w wypadku samochodowym i nie mógł już chodzić. To sprawiło, że był bardzo smutny i zaczął unikać ludzi oraz zmagać się z problemami psychicznymi. Zawsze wykazywał skłonności samobójcze, ale kilkakrotnie go ratowano.
'Jaka szkoda umierać tak młodo, mając zaledwie osiemnaście lat' – ubolewała Madelyn.
Madelyn zerwała głożynę z drzewa i wrzuciła ją przez rozbite okno.
















