Światło księżyca wpadało przez okno, a jego zimny blask oświetlał pokój. Madelyn, ubrana w koszulę nocną, zeszła po schodach do salonu. Rzadko budziła się w nocy, ale tym razem obudziło ją pragnienie, a dzbanek z wodą okazał się pusty. Schodząc na dół, z wizją wciąż zamgloną snem, odwróciła się i gwałtownie wciągnęła powietrze na nieoczekiwany widok ciemnej sylwetki na kanapie.
– Aaa!
Jej senność
















