„To takie niesprawiedliwe wobec Rosario” – przeklęła w myślach Madelyn.
– Jeśli to się powtórzy, nie licz na to, że będę pamiętał o tych wszystkich latach, które przepracowałaś dla mojego ojca. Nie zawaham się cię zwolnić – słowa Haysona odbiły się echem po pokoju.
– Tak jest, proszę pana! – odpowiedziała Rosario.
Hayson wściekle rzucił laskę, którą ściskał, i pognał do swojego pokoju na piętrze,
















