– Przepraszam. Jedzcie, proszę. Mam jeszcze pracę do wykonania, więc wybaczcie.
Madelyn była przyzwyczajona do bycia samą i nie wierzyła w tak zwanych przyjaciół.
Tym razem, gdy wychodziła, grupa chuliganów nie próbowała jej już zatrzymywać.
Madelyn opuściła salę, a pan Massey wyszedł w fartuchu, trzymając w ręku naczynie. – Dziecko, już skończyłaś jeść? Dokuczali ci?
– Nie.
– Może i tak się zacho
















