Madelyn klęczała na chłodnych, białych płytkach ceramicznych, w których lśniło odbicie światła. Jej wzrok był spuszczony, utkwiony we własnym odbiciu, które patrzyło na nią z dołu. Delikatnie przesunęła dłonią po zadrapaniu na twarzy, czując piekący ból.
W gabinecie unosił się zapach drzewa sandałowego, co nieco drażniło jej nos.
W tym momencie usłyszała odgłos zbliżających się kroków; natychmiast
















