Delikatnie położył mnie na biurku. Zorientowałam się, że leżę na jego marynarce.
— Marmur bywa zimny — wyjaśnił, zawisając nade mną. Nie obchodziło mnie, skąd o tym wiedział ani czy pieprzył się tu już z kimś innym. W tej chwili istnieliśmy tylko my.
Sięgnęłam do jego spodni, ale on znieruchomiał, zamykając oczy.
— Jeszcze nie. Nie chcę, żebyś czegokolwiek żałowała — powiedział, a te słowa zdawały
















