— Powiadomiłem wszystkich, którzy mogliby pomóc — powiedział Grigor.
Grigor.
— Lekarstwo? — zapytałam. To wydawało się logiczne.
— Nie wiedzą. Ostatni zmarł w ciągu kilku minut.
Dzięki Bogu, nie miałam nawet czasu, by rozbudzić w sobie nadzieję, że istnieje stąd jakieś wyjście.
— Dobrze — wykrztusiłam.
— Jego krew, to w niej zostaje — wyjaśnił Grigor. — Elara? Daj mi lekarza, kogokolwiek, proszę.
















