Oczy Drakona błysnęły czernią, wydał z siebie niski warkot, po czym zbliżył usta do miejsca mojego naznaczenia i zassał skórę, posyłając po moim ciele dreszcze, które wyrwały mi z gardła westchnienie.
— Ale nie chodzi tylko o mnie. — Zmusiłam się do dalszej mowy. — Musicie obaj siebie zaakceptować. Nawet nie wiem, co ty o tym sądzisz, czy chciałbyś mieć własne dzieci i jak on by się w to wszystko
















