(Kaelen)
Wataha zmieniła się, odkąd odeszła. Czułem to. Omegi przerywały rozmowy w korytarzach, gdy przechodziłem, ale kiedy mnie nie było, za moimi plecami słychać było szepty.
— Oni wiedzą — warknął mój ojciec, uderzając dłońmi w moje biurko.
— Wyjdź — rozkazałem mu.
— Tracisz ich szacunek. — Jego twarz była czerwona, gdy odwrócił się na pięcie, nie mogąc zignorować mojego rozkazu. — Napraw to.
















