(Elara)
— O jasna cholera, Alfa żyje — powiedział ktoś głosem bardziej spanikowanym, niż gdy on umierał.
Opadłam na łóżko obok syna. Evren usiadł i uśmiechnął się do mnie szeroko.
— Evren, co się stało? — wychrypiałam; mój głos był niepewny i zdradzał głębię mojego oszołomienia.
Wciąż w to nie wierzyłam. Nie rozumiałam.
— Te mrowienia we mnie. Chciały pomóc — wyjaśnił Evren.
Czy on już zyskiwał ja
















