CASSIA
Z laską w dłoni stałam przed szkołą, a moje ręce drżały tak mocno, że na czole wystąpiły mi krople potu. Podczas gdy inne dziewczyny w moim wieku cieszyły się z obecności w szkole z tego czy innego powodu, ja nie miałam absolutnie żadnego powodu, by tu być.
Bo niby jaki jest sens chodzenia do szkoły, gdy wszystko jest torturą?
— Przejście! Z drogi! — usłyszałam czyjś głos, zanim zdążyłam uskoczyć na bok.
Zostałam pchnięta od tyłu, co sprawiło, że upadłam na ręce, szorując dłońmi o szorstkie podłoże.
— Nie słyszałaś, jak krzyczałam?! — W moich uszach rozbrzmiał echos dziewczęcego głosu.
— Myślałam, że jesteś tylko ślepa, nie miałam pojęcia, że również głucha.
Wtedy w tle usłyszałam śmiech.
— Więc ślepa nietoperzyca jest też głucha. Dobry Boże! To dopiero kumulacja nieszczęść, jeśli chcecie znać moje zdanie — zawtórował głos innej dziewczyny.
— Chodźmy stąd, bo się spóźnimy.
Gdy tylko odeszły, odetchnęłam z ulgą. Szybko spróbowałam się podnieść, ale wzdrygnęłam się, gdy poczułam ostry, piekący ból w dłoni. Zapach krwi również dotarł do moich nozdrzy. Nie było wątpliwości, że moje dłonie zostały pościerane o chropowaty chodnik.
Wodziłam rękami po ziemi, szukając laski i, o dziwo, udało mi się ją znaleźć. Natychmiast ją chwyciłam i podniosłam się z ziemi.
Dobrze, że plecak miałam na plecach, więc nie musiałam go szukać. Badając drogę laską, ruszyłam w stronę klasy.
Kto wie, co mnie tam czeka.
Nigdy nie zaznałam choćby jednego dnia spokoju. To tak, jakbym popełniła straszliwą zbrodnię, będąc niewidomą.
— Hej, ślepa nietoperzyco, wiesz, że jesteś spóźniona?
Zamarłam w chwili, gdy usłyszałam głos wołającego. To był on. Ale dlaczego musiałam na niego wpaść teraz, gdy byłam już tak blisko klasy?
Poruszyłam laską, próbując iść dalej, ale nagle poczułam na niej nacisk.
— Nie słyszałaś, co do ciebie mówiłem? Jak śmiesz udawać, że mnie nie słyszysz, co?
— Proszę, nie dzisiaj.
— Nie dzisiaj? — Prychnął nagle.
— Myślisz, że jesteś w pozycji, by mówić mi, co mam robić, a czego nie?
Nie odezwałam się ani słowem, wiedząc, że to tylko pogorszy moją sytuację.
— Dlaczego nie pójdziesz ze mną? Mamy jeszcze kilka minut dla siebie. Moglibyśmy je miło spędzić, zanim trafisz na lekcję.
Pokręciłam głową, wiedząc, co to oznacza.
— Proszę, pozwól mi iść na zajęcia. Wolałabym dzisiaj nie być spóźniona.
— Zamknij się i chodź ze mną, póki proszę po dobroci. Czy wolisz, żebym zabrał ci laskę, żebyś sama szukała drogi do klasy? Zupełnie sama?
Pokręciłam głową z przerażenia.
Bez protestów pozwoliłam mu się prowadzić, gdy ciągnął za końcówkę mojej laski, wiodąc mnie bogowie wiedzą dokąd.
Po chwili marszu poczułam, że laska nie jest już ciągnięta. Czy to oznaczało, że w końcu dotarliśmy na miejsce?
Nagle poczułam ciepły oddech przy uchu, co sprawiło, że moje serce boleśnie się zacisnęło, a drżenie przybrało na sile.
— Hej, dlaczego się trzęsiesz?
Delikatnie dotknął moich policzków, co mnie przeraziło.
— Silas, przestań to robić. Nie jesteśmy parą.
— Oczywiście, że nie jesteśmy, ale wiesz, za każdym razem, gdy cię widzę, nie mogę się powstrzymać od ekscytacji i ochoty na zabawę z tobą.
— Nie, nie możesz się mną bawić. A co jeśli Vannessa nas zobaczy? Nie chcę, żeby mnie źle zrozumiała.
— Zamknij się! Vannessa nigdy się nie dowie, chyba że otworzysz tę swoją jadaczkę.
— Mimo to nie możesz mi tego robić, odrzuciłeś mnie, pamiętasz?
— Oczywiście, że tak, ale jak już mówiłem, coś mnie pcha do tego, bym chciał cię posmakować — mruknął i nagle przybliżył się do mnie.
— Nie! — Szarpałam się, próbując go odepchnąć.
— Ciii, to tylko pocałunek. Jesteś ślepa, ale trudno oprzeć się twojej urodzie, wiesz o tym.
— I tak nie możesz mnie całować, zapomniałeś, że to ty mnie odrzuciłeś?!
Wykrzyczałam swoją frustrację. To sprawiło, że na chwilę zamarł.
— Tak, odrzuciłem cię, i nie waż się o tym nikomu wypaplać. Co ty sobie myślałaś? Że zaakceptuję cię jako moją partnerkę? Ślepą nietoperzycę o nieznanym pochodzeniu? Czy to nie jest z twojej strony zbyt wygórowane żądanie?
— Skoro doskonale znasz moje pochodzenie, dlaczego po prostu nie dasz mi spokoju? Dlaczego mnie torturujesz, wiedząc, że jestem niczym w porównaniu do twojej narzeczonej, Vannessy!
— Cóż, zawsze możesz zostać moją kochanką — odparł z nową siłą i przycisnął swoje usta do moich, próbując wymusić pocałunek.
— Co tu się do cholery dzieje?! — Grzmiący głos Vannessy rozległ się w pomieszczeniu, a w następnej chwili poczułam, że zostaję gwałtownie pchnięta na ziemię.
— Zjeżdżaj ode mnie, ty suto!
Wylądowałam na tyłku i rękach, które właśnie zaczęły się goić; uderzyły o podłogę, gdy próbowałam amortyzować upadek.
— Co się dzieje, Ryker?
— Vannessa, nie uwierzysz, co ta wywłoka próbowała mi zrobić. Chciała mnie zmusić do pocałunku!
— Co?
Zamarłam, gdy te słowa padły z ust Rykera. Ledwo mogłam uwierzyć własnym uszom.
— Jak śmiesz uwodzić mojego chłopaka, ty wredna zdziro! — Temu krzykowi towarzyszył piekący policzek. Szybko przyłożyłam dłoń do płonącej twarzy, wciąż próbując pojąć, co się właśnie wydarzyło.
— To za to, że zapominasz o swoim miejscu! Za kogo ty się uważasz, żeby uwodzić mojego chłopaka, co?
Mrugałam, gdy gorące łzy spływały mi po policzkach. Chciałam błagać o wybaczenie i dowodzić swojej niewinności, ale wiedziałam, że to bezcelowe. Znałam Vannessę, ona nigdy by mi nie uwierzyła.
— Skoro chcesz być dziwką, nauczę cię, jak się takie traktuje. — W następnej chwili poczułam, że moje włosy na czubku głowy zostały mocno chwycone i szarpnięte.
— Muszę pokazać całej szkole, co ta ślepa nietoperzyca próbowała zrobić.
P… publicznie? To nie może mi się przytrafić.
— V… Vannessa, to nieprawda, nigdy bym czegoś tak…
— Zamknij jadaczkę! Jeszcze masz czelność twierdzić, że jesteś niewinna, kiedy zostałaś złapana na gorącym uczynku?
Spodziewałam się, że Ryker powstrzyma Vannessę, wiedząc, że skłamał w sprawie tego, czego nie zrobiłam, ale on tego nie uczynił. Zostałam wywleczona za włosy i zaciągnięta na szkolny korytarz.
















