**GIDEON**
Przemierzałem gabinet od jednego końca do drugiego. Myślałem o Cassii i o tym, jak była ubrana. Czy to wszystko było konieczne? Miała już swoją watahę, choć jedno z jej dzieci wciąż zaginęło, za co nigdy nie byłem w stanie sobie wybaczyć. Mimo to nie spodziewałem się, że posunie się do punktu, który sam w sobie był niebezpieczny.
Pukanie do drzwi sprawiło, że przystanąłem. Spojrzałem w
















