CASSIA
Obudziłam się i odkryłam, że jestem w samym środku lasu. Ptaki ćwierkały i latały swobodnie po niebie, a drzewa równie swobodnie kołysały się na wietrze. Powoli podniosłam się i usiadłam prosto na ziemi, na której się znalazłam.
W tamtej chwili wszystko wydawało mi się pustką. Nie potrafiłam sobie przypomnieć, co się właściwie ze mną stało, więc zamknęłam oczy, by odzyskać panowanie nad sobą. Wtedy w moich uszach odbiły się echem słowa Killiana.
„Zabierzcie tę morderczynię z mojej watahy! Dopilnujcie, żeby nigdy nie wróciła!”
Natychmiast gwałtownie złapałam oddech i szybko spojrzałam na swój brzuch. Na mojej niebieskiej sukience wciąż widniały plamy krwi po tym, co mi zrobiono.
W tej samej chwili łzy spłynęły mi po policzkach. Chwyciłam się za brzuch, zagryzając z bólu dolną wargę.
— Moje dziecko! — krzyknęłam. Nawet teraz wciąż nie wiem, kto zabił moje dziecko, ale gdybym miała zgadywać, osobą odpowiedzialną za jego śmierć nie jest nikt inny jak sama Vivienne. Nigdy nie zapomnę uśmiechu na jej twarzy, gdy Alfa kazał swoim ludziom wyrzucić mnie z watahy.
Tak, powiedziałam, że widziałam jej radosny wyraz twarzy, gdy mnie wywlekano, a to dlatego, że wcale nie jestem niewidoma.
Prawdę mówiąc, odzyskałam wzrok, odkąd w wieku szesnastu lat przebudziła się we mnie wilczyca. Nikt o tym nie wie. Nawet Alfa Victor nie ma o tym pojęcia.
Powód, dla którego moja wilczyca obudziła się tak wcześnie, wciąż pozostaje dla mnie tajemnicą. Wszyscy wierzą, że bycie niewidomą to klątwa od Bogini – kto by mi uwierzył, gdybym powiedziała, że mam swoją wilczycę od szesnastego roku życia? Z pewnością zostałabym wygnana z watahy.
To nie tak miało wyglądać. Na początku, gdy poczułam moją wilczycę, w całym swoim szczęściu pobiegłam do watahy, by poinformować Alfę Victora o tej sytuacji, żeby mógł mi wyjaśnić, jak to możliwe. Ale gdy tylko skierowałam się do kwatery Alfy, zobaczyłam Rykera i moja wilczyca natychmiast go przywołała. W tym momencie wszystko we mnie wróciło do punktu wyjścia.
Nie mogłam pozwolić, by Ryker dowiedział się o wczesnym przebudzeniu mojej wilczycy, inaczej byłby pierwszy, który wszystkim o tym wypapla. Co gorsza, był chłopakiem Vannessy. W chwili, gdy myślałam, że mój los wreszcie się odmienił na lepsze, odkryłam, że stał się jeszcze gorszy.
Z tego powodu od czterech lat udaję niewidomą. Przyzwyczaiłam się do tego, odkąd straciłam wzrok tak dawno temu, że ledwie to pamiętam. Wygląda na to, że Bogini ma do mnie osobisty uraz. Ilekroć myślałam, że nadeszło moje wyzwolenie, okazywało się to jedynie myśleniem życzeniowym.
Beta Ryker, Vannessa, Alfa Król Killian i Vivienne. Na zawsze pozostaną wyryci w mojej pamięci. To oni są przyczyną moich cierpień. Zwłaszcza Alfa Król Killian, on jest moją zgubą. Wygnał kobietę, która właśnie straciła dziecko. Jest potworem!
Nie wiem, jak to zrobię, ale jedno jest pewne – zemszczę się, nieważne jak długo to zajmie. Dopóki żyję!
Zacisnęłam dłonie na rąbku sukienki, myśląc o zemście.
Powoli podniosłam się z ziemi i chwiejnym krokiem ruszyłam w głąb lasu. Nie miałam pojęcia, dokąd się udać.
Jedno było jednak pewne – stałam się rogue.
~
Dni zamieniały się w tygodnie, a ja wciąż byłam w lesie, błąkając się jak zagubione dziecko. Jadłam wszystko, co wpadło mi w ręce. Niektóre owoce były jadalne, inne o mało mnie nie zabiły. Moje stopy stały się obolałe i pełne pęcherzy, a mimo to nie poddawałam się. Przeszukiwałam las w poszukiwaniu schronienia, którego mogłam nigdy nie znaleźć. Wszystko dlatego, że podczas wędrówki napotykałam inne rogue, którzy chcieli mnie tylko zabić, ale na szczęście udawało mi się przed nimi uciekać – choć nie wiedziałam, jak długo jeszcze mi się to będzie udawać.
Wtem usłyszałam nagle szelest, który natychmiast sprawił, że zamarłam. To nie było dla mnie nowością, ale wiedziałam, że ten dźwięk oznacza, iż znów muszę się chować. Powoli powlokłam stopami po ziemi w stronę pobliskiego drzewa i oparłam się o nie plecami.
Nie byłam pewna, czy dam radę jeszcze biec. Pęcherze na moich stopach pogorszyły się i przestały się goić.
Wtedy usłyszałam gardłowy warkot wilka rogue.
Ponieważ byłam już ścigana przez wielu z nich, wiedziałam, kiedy to rzeczywiście grasujący w lesie wyrzutkowie.
Oplotłam ręce wokół drzewa, bo nie miałam sił uciekać. Straciłam już zbyt wiele energii. Równie dobrze mogłabym zemdleć przy kolejnej próbie biegu.
Warkot stawał się coraz głośniejszy z każdą sekundą, ale nie odważyłam się poruszyć.
— Dlaczego po prostu nie podejdziesz i mnie nie zabijesz?! Myślisz, że się ciebie boję?!
Krzyknęłam z całych sił, jakie mi pozostały, i natychmiast wyłonił się wilk rogue.
Był dość ciemny, miał mroczne oczy i ostre kły. Po zapachu czułam, że poluje w tych lasach od lat. To tacy jak on zabijają bez mrugnięcia okiem. Co za pechowy dzień. Ze wszystkich rogue, jakich mogłam spotkać teraz, gdy byłam zmęczona i słaba, trafił mi się najgorszy z nich.
— Chcesz mojego ciała, prawda? To chodź i weź je sobie, bękarcie!
Wykrzyknęłam w udręce, a wilk natychmiast rzucił się w moją stronę.
Moje serce zaczęło gwałtownie walić w piersi. Nie mogłam uwierzyć, że zginę w lesie, nie mogąc zemścić się na tych, którzy mnie skrzywdzili.
Patrząc na biegnącego ku mnie wilka, zaczęłam powoli osuwać się po drzewie, o które byłam oparta. Łzy płynęły mi po policzkach, gdy patrzyłam na zbliżającą się śmierć.
W chwili, gdy miałam już zamknąć oczy, by dać się pożreć, coś błyskawicznie śmignęło obok mnie. Zauważyłam, że biegnący w moją stronę wilk rogue został pochwycony przez cokolwiek to było.
To działo się zbyt szybko, bym mogła pojąć, co to za stworzenie. W tym momencie uniosłam wzrok ku niebu i pozwoliłam łzom płynąć. Nie wiem, co to jest, ale właśnie uratowało mi życie i jestem za to wdzięczna.
Wciąż trzymając się drzewa, próbowałam podnieść się z ziemi, gdy nagle usłyszałam ciężki dźwięk łap. Powoli uniosłam głowę i ujrzałam mrocznego, ogromnego brązowego wilka idącego w moją stronę.
Miał szmaragdowe oczy, a jego szyja była biała. Wyglądał na tak czystego, a jego futro było zdrowe. Ale dlaczego szarżował na mnie tak jak tamten rogue? Chwileczkę, czy on usunął tamtego wilka ze swojej drogi tylko po to, by mieć mnie dla siebie?
Pokręciłam głową – po raz kolejny pozwoliłam Bogini się oszukać. Natychmiast osunęłam się na ziemię i z przerażenia pogrążyłam w ciemności.
















