CASSIA
Co to było? Partnerka? Jaka partnerka?
— Czy to nie jest Alfa Król?
Usłyszałam czyjś szept. Alfa Król? Co on tutaj robi?
— Witaj... Wasza Królewska Mość.
Usłyszałam drżący głos Vannessy. Zaraz potem wszyscy powitali go w ten sam sposób: — Witamy, Wasza Królewska Mość!
To nie były żarty, to naprawdę był Alfa Król. Próbowałam podnieść się z ziemi, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa i upadłam z powrotem na podłogę.
— Możecie powstać — jego głos był łagodny, a jednocześnie głęboki i kojący. Zaraz, czy mój wilk właśnie wykrzyczał te słowa do Alfy Króla? Nie ma mowy! To na pewno pomyłka.
— Przybyłem na przyjęcie urodzinowe córki mojego dobrego przyjaciela, ale nie sądziłem, że zostanę wciągnięty w swatki z moją własną partnerką.
— Co?! — W sali natychmiast wybuchła panika. W tej chwili marzyłam tylko o tym, by ziemia się rozstąpiła i mnie pochłonęła.
Wtedy usłyszałam kroki zmierzające w moją stronę.
— Proszę, nie tutaj. Tylko nie tutaj, błagam...
— Miło cię poznać, moja Luno — powiedział, a jego słowa brzmiały tuż przy moim uchu.
— Chodź, pomogę ci wstać — nagle mocno chwycił mnie za ramię. W momencie, gdy nasza skóra się zetknęła, poczułam iskry na całym ciele. Jak to możliwe? Ryker był moim partnerem, choć mnie odrzucił. Jak to możliwe, że po dwóch latach pojawił się kolejny partner, i to w dodatku Alfa Król!
**
— Wasza Królewska Mość, przepraszam za to, czego byłeś świadkiem, ale zapewniam, że w naszej watasze sprawy nie zawsze tak wyglądają — usłyszałam głos Alfy Killiana.
Jak on mógł tak powiedzieć?
— To zdumiewające. Czy próbujesz mi powiedzieć, że nie masz pojęcia o tym, że niewidoma członkini watahy jest nękana w twoim własnym stadzie?
— Wasza Królewska Mość, naprawdę mi przykro z powodu tego wszystkiego. Gdybym wiedział, powstrzymałbym to szaleństwo, zanim doszłoby do tego punktu. Przecież to ja ją uratowałem i uczyniłem swoją drugą córką.
Podczas gdy ta rozmowa trwała, Alfa mocno trzymał mnie za rękę, podczas gdy ja drugą dłonią kurczowo trzymałam laskę. Serce waliło mi w piersi. Nigdy nie spodziewałam się takiego obrotu spraw.
— Skoro do tego doszło, mogę powiedzieć tylko jedno, więc słuchajcie uważnie.
— Zamieniam się w słuch, Wasza Królewska Mość.
— Skoro Cassia jest moją partnerką, słusznym jest, bym zabrał ją ze sobą do mojej watahy.
Natychmiast z szoku mocniej zacisnęłam dłoń na lasce. Okazało się, że nie tylko ja zareagowałam w ten sposób, ale wszyscy obecni. Słyszałam ich westchnienia i szepty.
— Ale... Wasza Królewska Mość, wierzę, że doskonale znasz stan Cassii. Chodzi mi o to, że w jej obecnym stanie nie jestem pewien, czy będzie godną królową dla twojego panowania.
— Zuchwalstwo! — Alfa Król warknął z gniewem, sprawiając, że wszyscy zadrżeli z przerażenia.
— Jak śmiesz tak mówić o mojej partnerce!
— Moje przeprosiny, Wasza Królewska Mość. Próbowałem tylko wyjaś...
— Nie potrzebuję twoich wyjaśnień!
To przyniosło mi ogromną ulgę. Mój Boże! Bogini Księżyca w końcu o mnie wspomniała. W końcu ktoś wyciągnie mnie z tych lochów zwanych watahą i to nie byle kto, a sam król. Nie potrafię opisać, jak szczęśliwa się w tej chwili czuję.
— Cóż, powinienem ci podziękować za lata opieki nad nią. Od tej pory to ja będę za nią odpowiedzialny.
Nagle poczułam, że nachyla się ku mnie.
— Pozwól mi na to — oświadczył, a w następnej chwili poczułam, że zostaję uniesiona z ziemi w jego silne ramiona.
Wydałam z siebie ciche westchnienie zaskoczenia, podobnie jak wszyscy w domu watahy.
— Zabieram moją partnerkę do domu. Żegnaj, Alfo Victorze.
Teraz, gdy byłam w jego ramionach, moje tętno przyspieszyło i czułam się tak nieswojo.
— Odpręż się i obejmij mnie — szepnął mi do ucha, co przyprawiło mnie o dreszcze.
— A… ale moja laska — mruknęłam.
— Nie będziesz jej potrzebować. Znajdę ci lepszy sposób na poruszanie się. A teraz rób, o co proszę, mała partnerko — powiedział.
Bez dłuższego zastanowienia objęłam go rękami.
~
Nie potrafię powiedzieć, jak długo trwała podróż, ponieważ przez większość czasu byłam pogrążona w myślach.
— Jesteśmy w moich skromnych progach — ogłosił obok mnie. Wszystko w nim emanowało potęgą, tyle mogłam wyczuć. Już wcześniej słyszałam wiele o nieosiągalnym Alfie Królu. Słyszałam, że każda wpływowa dama w mieście słono płaci za choćby jedną audiencję u niego. Wciąż mnie zdumiewa, że to właśnie z takim człowiekiem bogini mnie połączyła.
Czy to wszystko mogło być jednym z moich snów? Powoli podniosłam ręce do policzków i uszczypnęłam skórę.
— Aua! — krzyknęłam w duchu, czując ból. To wcale nie był sen.
Wciąż byłam w aucie, gdy poczułam, że drzwi z mojej strony otwierają się gwałtownie, a ręce mojego partnera owijają się wokół moich pleców i pod moimi nogami, gdy znów uniósł mnie w ramiona.
Jeśli to kiedykolwiek miałby być sen, nie chcę się z niego budzić. To po prostu zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.
~
Następnego dnia obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Miałam lekki sen, więc budził mnie najmniejszy hałas.
Otworzyłam oczy i poczułam lekkie ciepło. Czy to było słońce?
Natychmiast zerwałam się z łóżka.
Jak długo spałam?
— Panno Cassio, czy mogę wejść?
Kto to był? W tej chwili byłam zupełnie nieświadoma swojego otoczenia.
— Wchodzę — tym słowom towarzyszyło otwarcie drzwi.
— Dopiero się pani obudziła? Jest prawie ósma rano — ogłosiła kobieta.
— O mój Boże! Nie mogę uwierzyć, że spałam tak długo. Vannessa na pewno będzie zrzędzić na temat...
— Przepraszam, panno Cassio. Kim jest panna Vannessa?
— Słucham?
— Przyszłam tylko poinformować, że Jego Królewska Mość chce zjeść z panią śniadanie. Wątpię, czy ma pani dość czasu na kąpiel i ubranie się.
Jego Królewska Mość. Mój Boże, jak mogłam zapomnieć, że jestem teraz pod opieką mojego partnera?
— Przepraszam, że kazałam Jego Królewskiej Mości czekać, już idę umyć twarz.
















