**POV CASSII**
Zanim zdążyłam pojąć, co się wokół mnie dzieje, strażnik, którego wezwał Gideon, podszedł do mnie i nagle wyciągnął sztylet z bocznej kieszeni.
W tej samej chwili moje serce zamarło, a oczy rozszerzyły się z przerażenia.
— C… co ty zamierzasz zrobić? — zapytałam, ciężko oddychając.
— Przepraszam, ale muszę — wymamrotał, po czym chwycił mnie za rękę i rozciął mi nadgarstek sztyletem.
















