***Punkt widzenia Logana***
Kiedy podjechałem pod siedzibę stada o dziesiątej rano, panowała cisza. Wiedziałem, że wczoraj spieprzyłem. W chwili, gdy pozwoliłem tym słowom opuścić moje usta. W chwili, gdy poczułem absolutną rozpacz poprzez więź partnerską, wiedziałem, że spieprzyłem. Przełamałem kopniakiem biurko na pół, rzuciłem krzesłem w regał, a potem wyrwałem drzwi z zawiasów. Bryan nie próbo
















