Odczepiłam pierwszy granat i wrzuciłam go na teren kompleksu. Eksplodował, a gorąco sprawiło, że oczy zaczęły mnie piec i łzawić. Cholera, te rzeczy były potężne. Skacząc, bez trudu pokonałam trzymetrowy mur i rzuciłam kolejny granat w nadciągającą grupę wampirów. Tym razem patrzyłam, jak ciała wampirów rozpadają się w proch. Te, które zostały tylko częściowo ranne, skrzeczały. W całym kompleksie
















