logo

beletrystyka

Ślepi na więź

Ślepi na więź

Autor: Aeliana Moreau

Rozdział 4
Autor: Aeliana Moreau
10 sty 2026
***Punkt widzenia Auri*** Maddie obudziła mnie około 10 rano, waląc w moje drzwi. Nasi rodzice już wyszli i nie miało ich być przez resztę dnia. Mieliśmy spotkać się z nimi na balu, ponieważ byli gospodarzami. Ty miał nas zabrać później wieczorem swoim samochodem. Maddie krzątała się po domu, podczas gdy ja przygotowywałam dla nas brunch, a potem zaciągnęła mnie, wraz z jedzeniem, do swojego pokoju. – Auri, chcesz, żebym zrobiła ci makijaż? Nie zrobię dużo, ale przynajmniej trochę cienia do powiek? Zachichotałam. – Żeby co, Maddie? Wydobyć szarość moich oczu? Prychnęła. – To znaczy, mogłabym dopasować go do oczu Kai. Idziesz na bal na ślepo? Skinęłam głową i wyjrzałam przez okno, korzystając z wizji Kai. Najpierw zostałam zaatakowana przez wybrany przez Maddie wzór tapety w różowo-białe pasy i absurdalną ilość poduszek w kształcie czerwonych serc, ale zatrzymałam wzrok na lesie za oknem. Soczysta zieleń koiła moje oczy. Zazwyczaj byłam ślepa niemal wszędzie, chyba że nie znałam otoczenia. To było co innego. Nie chciałam chować się za jej oczami. Jeśli mój partner ma mnie odrzucić, zobaczy mnie w całości. – Cóż, myślę, że wciąż mogę coś wyczarować. Bo czasami, jak się patrzy w twoje oczy wystarczająco długo, ma się wrażenie, że można w nich zobaczyć galaktykę. – Maddie, romantyczka w tobie jest godna podziwu. Ale skup się na sobie. Jak tam sukienka? Ojciec pozwolił ci kupić „tę jedyną”? Fuknęła i oparła ręce na biodrach. – Nie! Tatuś był takim twardzielem, jak ją zobaczył. „Żadna moja córka nie będzie chodzić jak ździra”. A mama nie potrafiła z nim walczyć. Więc musiałam zadowolić się tą. Zaśmiałam się z jej naśladowania naszego ojca. Wybrała bardzo obcisłą czerwoną sukienkę, która wyglądała na niej absolutnie wspaniale. Ale sprawiała też, że wyglądała na dwadzieścia jeden lat i przyciągnęłaby wszystkich chłopców. Maddie nie była wcale krągła, ale zdecydowanie była bardziej rozwinięta niż przeciętna piętnastolatka. Cholera, nawet niż przeciętna siedemnastolatka. Suknia, na której stanęło, ta, którą właśnie wyciągała, miała kolor ciemnego błękitu. Opinała ją, ale rozszerzała się w typową suknię balową. Cena na metce była astronomiczna i wiedziałam, że ostatnie trzy miesiące mojej pracy poszły na tę sukienkę. Ale czułam się lepiej z tym, że nie poszły na kolejną designerską torebkę dla Melissy. To było pierwsze Zgromadzenie Maddie i powinna mieć coś wyjątkowego. – Wiesz, może przyjedzie Alfa z watahy Harvest Moon. Może będę jego Luną. Czekał na mnie przez ten cały czas. – Zakręciła się, przykładając suknię do siebie. – Biedny facet. Śmiałabym się, gdyby utknął z Suzie albo kimś takim. – Zachichotałam. – Ile on ma, z 30 lat? I jego partnerką okazuje się być 13-latka! Wyobraź sobie! Maddie też zaczęła się śmiać. – Och, jak okrutna potrafi być Bogini Księżyca. – Klapnęła przy swojej toaletce i rozpoczęła zabiegi pielęgnacyjne, których jej nie zazdrościłam. – A co z twoją sukienką? Wiem, że tata nie dał ci na nią żadnych pieniędzy. – Przyniósł do domu trochę materiału i powiedział, żebym uszyła ją sobie sama. Odwróciła się, połowę twarzy mając pokrytą zieloną mazią. – CO?! Nie mów mi, że to ten brzydki, pastelowo-niebieski worek! Skinęłam głową. – Ilość przyniesionego materiału nie zakryłaby nawet połowy mojego ciała. Ale to nie tak, że mogę cokolwiek powiedzieć. – Więc co robisz? Uśmiechnęłam się z przekąsem. – Pamiętasz starą narzutę Melissy i ojca? Z okresu metalicznej fazy Melissy? – Tę mieniącą się srebrną? Boże, ta rzecz raniła moje oczy. Srebrny koc w rozmiarze king size. Jakbyśmy nie mieli słabości do srebra. – Właśnie tę. Leżała w mojej szafie od jakichś czterech lat. Więc wykorzystałam ją, żeby coś uszyć. Posłała mi spojrzenie typu „nie wierzę, że mogłaś zrobić coś ładnego z tego koloru”, ale nic nie powiedziała. Odwróciła się z powrotem do lustra. – Cóż, przynajmniej powinnaś spróbować wyglądać gorąco. Możesz znaleźć swojego partnera. – Patrząc na mnie przez lustro, poruszyła brwiami. – Może Alfa Logan jest TWOIM partnerem. Wydałam z siebie odgłos dławienia się, a ona się zaśmiała. Spędziłyśmy większość dnia w jej pokoju. Zrobiłam późny lunch, bo wiedziałam, że Maddie będzie upierać się przy niejedzeniu kolacji, po pierwsze dlatego, że będzie tam jedzenie, ale też po to, by nie mieć wzdętego brzucha w sukni, kiedy wejdzie na salę. Maddie kończyła makijaż, gdy usłyszałam otwieranie i zamykanie drzwi wejściowych. Wystawiłam głowę i usłyszałam Ty’a wchodzącego po schodach. – Trochę na styk, Ty. Musimy wyjść za jakąś godzinę. Prychnął. – Mówi to ta, która nawet nie jest w sukience. Wystawiłam mu język. – Sukienka Maddie wymaga chyba z 10 osób, żeby ją w nią wcisnąć. Mogę potrzebować twojej pomocy. Ja liczę się tylko za pięć osób. Machnął na mnie ręką i poszedł do swojego pokoju, a ja usłyszałam odgłos prysznica. – Dobra Maddie, spróbujmy wsadzić cię w to coś. Zajęło to kolejne 15 minut, ale akurat gdy Ty wyszedł, ubrany w czarne spodnie, czarną koszulę, biały krawat i białą marynarkę, udało mi się zasznurować Maddie w jej sukni. Jej piersi były tuż pod brodą, ale stwierdziła, że dokładnie tak chciała. To była jedna noc i kto by tam potrzebował oddychać, tak brzmiały jej słowa. – Auri, teraz czas na twoją sukienkę. Moje włosy były już zrobione dzięki Maddie. W niczym nie przypominałam ciemnokasztanowej rodziny. Moje włosy były platynowe, w odpowiednim świetle wpadające w biel. Pasowały idealnie do umaszczenia mojego wilka. Były prawie tak samo gęste i niesforne. Maddie zaplotła je na prawą stronę i wpięła małe spinki z perłami. Warkocz miał opadać na moje prawe ramię. Zeskoczyłam do swojej szafy i wyjęłam sukienkę. Miałam ją przykrytą workiem, żeby się nie zakurzyła ani nie została zjedzona przez mole. Biegnąc do łazienki, zsunęłam luźną koszulkę i dresy, w których byłam cały dzień. Ta sukienka była prawdopodobnie moim najlepszym dziełem. Wyglądała jak strój greckiej bogini. Miała głęboki dekolt w serek, który również schodził nisko na plecach. Materiał przylegał do mnie i mienił się, a część spódnicową zrobiłam lekko plisowaną, by umożliwić ruch. Miała też dość wysokie rozcięcie odsłaniające uda. Jasne, pokazywała wszystkie moje blizny, ale cholera, czułam się w niej dobrze. Zdecydowanie nie zyskałaby aprobaty Ojca i to sprawiało mi ogromną radość. To był ostatni raz, kiedy kazał mi uszyć sobie własną sukienkę. Wyszłam z łazienki, poprawiając włosy na ramieniu, gdy usłyszałam wodę wypluwaną na całą kuchnię. – CHOLERA. – Maddie oparła ręce na biodrach i zakołysała nimi. – Kto by pomyślał, że ukrywasz takie ciało pod tymi workowatymi spodniami i koszulkami. Ty, który wciąż kaszlał po zachłyśnięciu się wodą, oczyścił płuca na tyle, by powiedzieć: – Nie ma mowy, żebyś to założyła. Maddie zwróciła się do niego. – Dlaczego, do diabła, nie? Auri wygląda GORĄCO. – Mamy znaleźć partnerów, a nie żebym ja musiał odganiać facetów kijem, bo moje dwie siostry wyglądają, jakby właśnie wyszły z ich mokrych snów. Zmarszczyłam nos. – Po pierwsze, NIE jestem niczyim mokrym snem. A po drugie, wszyscy wiemy, jak dzisiejszy wieczór skończy się dla mnie. Więc możesz po prostu skupić się na tym, by Maddie była zaopiekowana. Pokręcił głową, ale Maddie pisnęła. – Spóźnimy się i Mama nas ZABIJE. Chodźmy już! Złapała mnie pod rękę i wyciągnęła z domu, a za nami podążył Ty, który zamknął drzwi. Jego samochód był ładnym sedanem, za którego zapłacił sam, pracując u mechanika, kiedy nie był w szkole. Pomogłam Maddie wpakować całą jej suknię na tylne siedzenie i usiadłam z przodu. – Kiedy ostatnio siedziałaś na przednim siedzeniu? Zachichotałam. – Nigdy? Ruszył, a ja czułam, że się gapi; poprosiłam już Kai, by wycofała się na ten wieczór. – Wiesz, że czuję, jak się gapisz, prawda? Ty chrząknął. – Przepraszam. Wyglądasz jednak dziś uroczo. Ta sukienka… – przerwał na chwilę – …pasuje do ciebie. Uśmiechnęłam się, a Maddie pochyliła się z tyłu. – PASUJE do niej? Wygląda jak seksbomba. Jak cholerna grecka bogini. Powinnam była zmusić Tatę do kupienia tej czerwonej. – Opadła na siedzenie, fukając. – Może następnym razem? – Ty zachichotał. – Mam nadzieję, że nie będzie następnego razu. To sprawiło, że zarówno Ty, jak i ja się zaśmialiśmy. Wjechaliśmy na parking zamku dokładnie o 18:00 i trzeba było nas dwojga, Ty’a i mnie, żeby wyciągnąć Maddie z samochodu. Weszliśmy do zamku i do głównej sali balowej, gdzie światła były przygaszone i grała muzyka. I tak zaczęła się ta noc.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Ślepi na więź | Czytaj powieści online na beletrystyka