Jego pytanie zbiło mnie z tropu, ale kolejny bolesny przypływ przeszył mnie na wylot. Miotałem się w bólu, a Bryan próbował przytrzymać mnie na łóżku. Justin potarł kark, odsuwając się od łóżka, z zaciśniętymi brwiami.
– Nie mogę mu pomóc.
– Co do kurwy, doktorze? On cierpi! Dosłownie zwija się z bólu! – Hector wskazał na mnie.
Potrząsnął głową. – To nie on… to ból przenikający przez więź z przezn
















