Szybko zaczęłam grzebać w poszukiwaniu telefonu.
– Bryan.
‘Kawa zadziała?’
– Właśnie sobie poszedł.
‘Co?’
– Ja… Ja… – jąkałam się, wciąż w szoku, patrząc przez okno. – Miałam włączoną muzykę i zaczęłam śpiewać. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Ale w połowie piosenki zjechał na pobocze. Po prostu wrzucił na parkowanie, otworzył drzwi i sobie poszedł. Przybrał wilczą postać i zniknął w lesie.
‘Sied
















