***Punkt widzenia Maxa***
– Dobrze cię widzieć, Maximillionie!
Kiedy wchodziłem do wielkiej sali balowej, czyjaś dłoń zacisnęła się na moim ramieniu. Wnętrze rozświetlały żyrandole i kandelabry, a mimo to sala wciąż wydawała się mroczna i ponura.
– Wielki Radny Oran, cudownie cię widzieć. – Wymusiłem uśmiech, ściskając dłoń mężczyzny.
– Martwiliśmy się, że nie dotrzesz!
Usłyszałem w jego głosie uk
















