– Auri! Kolacja gotowa! – zawołał Max z parteru.
Byłam zwinięta na parapecie w moim pokoju. Nie zeszłam na dół. Morgan musiał nawet wejść na górę, żeby się pożegnać. Dał mi kilka książek w Braille'u i powiedział, że jeśli nie chcę z nim rozmawiać, to nie muszę. Ale wyjechał wiele godzin temu. Teraz zostaliśmy tylko Max i ja.
Rozległo się pukanie do drzwi, ale je zignorowałam. Przesuwałam palcami p
















