Kolejne kilka dni spędziliśmy na wpadaniu w rutynę. Poranki spędzała na zapamiętywaniu różnych pięter domu, podczas gdy ja robiłem śniadanie. Potem wychodziliśmy na zewnątrz i albo wylegiwaliśmy się przy basenie, albo siedzieliśmy na skałach nad wodą. Wydawało się, że najbardziej lubi przebywać na dworze. Wracaliśmy do środka, jedliśmy lunch, a potem czytałem jej jedną z książek z biblioteki. Sied
















