***Punkt widzenia Logana***
Wszedłem do budynku z konkretną misją. Wejść, zabrać moją partnerkę, wyjść. Nie zamierzaliśmy tu zostawać. W końcu ją znalazłem, moją przeznaczoną, moją Lunę, i nie miałem zamiaru sterczeć na przyjęciu. Bryan musiał właściwie biec, by dotrzymać mi kroku. Przeskanowałem wzrokiem salę balową, ale zdałem sobie sprawę, że oczy na nic mi się tu nie przydadzą. To mój nos i Ca
















