– Wychodzę, dziękuję za kolację! – Morgan chwycił swoją walizkę i świeżo uprane ubrania.
– Jasne, Tato! – Pomachałam mu lekko.
– Zadzwoń, jeśli będziesz czegoś potrzebować – dodał Max.
Siedzieliśmy na kanapie; Morgan czytał mi trochę, czekając, aż wyschną mu rzeczy. Wstałam, upewniając się, że drzwi są zamknięte. Następnie skierowałam się na schody.
– Idę do łóżka. Jestem naprawdę zmęczona po tym
















