***Punkt widzenia Logana***
Zerwałem się gwałtownie, tylko po to, by zderzyć się z rozsadzającym bólem głowy. Rozglądając się, leżałem na kanapie w salonie. Bryan siedział naprzeciwko mnie w fotelu, z tabletem na kolanach.
– Dzień dobry, babeczko. Jak się czujesz?
– Jakby stado słoni właśnie przebiegło mi po głowie.
– Cholera, Luna ma piekielny prawy sierpowy. – Uśmiech błąkał się po jego twarzy.
















