Oczy Sienny rozszerzyły się na moment na widok świecącego ekranu, zanim wybuchnęła jasnym śmiechem, czytając figlarną wiadomość Kaelena. Zdając sobie sprawę z czystej zuchwałości swojego początkowego wyzwania, szybko sprostował, co miał na myśli w drugim SMS-ie. Stwierdził, że po prostu chciał powiedzieć, iż jest wystarczająco silny fizycznie, by rzucać nią jak szmacianą lalką, upewniając się, że wie, iż to tylko żarty. Ta nieoczekiwana wiadomość poprawiła jej nastrój.
Jej nagły uśmiech zaskoczył jej ojca, Warrena, gdy przekroczył próg sali szpitalnej, niosąc ciepłą zupę, po którą poszedł. Zatrzymał się tuż za progiem, ściskając plastikową torbę. Uradowany widokiem jej pogody ducha mimo wielkiego stresu minionego dnia i trwającej w przestrzeni publicznej kampanii oszczerstw, zbliżył się do łóżka. Zapytał, co wywołało ten uśmiech, a w jego zmęczonym głosie dało się słyszeć wyraźną nutę nadziei.
Wyraz twarzy Sienny zadrżał, gdy zorientowała się, że musi zatrzeć ślady. Stwierdziła, że po prostu wymienia się głupimi żartami ze swoim zaufanym przyjacielem z dzieciństwa, Nolanem Gallagherem. Wymówka ześlizgnęła się z jej języka z wyćwiczoną łatwością. Zadowolony z tego kłamstwa, Warren podszedł bliżej i postawił zupę na szafce nocnej. Zachęcił ją, by w tym kryzysie oparła się na Nolanie, zauważając, że prawdziwi przyjaciele są teraz kluczowi. Sienna wyciągnęła rękę i uspokoiła go czułym klepnięciem w ramię, obiecując, że nie rozsypie się pod presją.
Mimo jej odważnej postawy przed ojcem, nikczemny internetowy dramat zrujnował jej apetyt. Zdołała zjeść zaledwie grzecznościową łyżkę zupy, po czym odłożyła pojemnik na bok, a jej żołądek skręcił się w węzeł. Godziny wlokły się niemiłosiernie. Późno, w cichą noc, podczas gdy Warren spał obok na małym łóżku dla odwiedzających, skontaktowała się z faktycznym, prawdziwym Nolanem.
Potrzebowała, by głęboko przekopał historię Gii i Damona w poszukiwaniu jakichkolwiek luźnych wątków, które po sobie zostawili. Co więcej, potrzebowała zabezpieczyć potężne konto na Twitterze o gigantycznym zasięgu poprzez rozległe koneksje jego bogatej rodziny w branży rozrywkowej. Grupa Gallagherów miała bezprecedensowe zasięgi, a ona potrzebowała cyfrowego megafonu.
Nolan, zawsze lojalny wobec swojej wieloletniej przyjaciółki, w ciągu kilku minut dostarczył konto o gigantycznych zasięgach. Zaoferował, że rzuci na szalę autorytet swojej rodziny, by zmieść w niepamięć manipulacyjną grę Gii. Chciał zmiażdżyć tę fałszywą narrację przed świtem. Ale w ciemnym pokoju oczy Sienny zalśniły upartą, zawziętą determinacją. Odpisała mu, nalegając, że ma to pod kontrolą i stwierdzając z mrocznym uśmiechem, że w ten sposób jest o wiele zabawniej. Nolan zrozumiał jej potrzebę osobistej zemsty, pozwolił jej przejąć stery i wycofał się, by obserwować ją w akcji.
Z samego rana następnego dnia Sienna obudziła się przez tnący się telefon, wibrujący od zalewu surowych, toksycznych wzmianek. Urządzenie wydawało się rozpalone do czerwoności w jej dłoni. Wściekły internetowy motłoch żądał od niej publicznych przeprosin dla Gii. Na szczycie trendów na Twitterze znajdowało się zupełnie nowe wideo Gii, stanowiące ciąg dalszy sprawy.
Sienna kliknęła miniaturkę. Wyglądając blado, z opuchniętymi oczami, ubrana w niezwykle prostą, skromną sukienkę, Gia odgrywała idealną, zranioną ofiarę. Ocierała nieistniejące łzy, mówiąc kruchym, drżącym głosem. Subtelnie i po mistrzowsku kreowała Siennę na wymykającego się spod kontroli, uprzywilejowanego bachora, który atakuje wyłącznie ze złośliwości. Internet łyknął to bez pytań, natychmiast obracając się przeciwko bogatej dziedziczce. Czytając poniżej wideo, napotkała tysiące komentarzy kwestionujących, jak Sienna mogłaby kiedykolwiek dorównać dżentelmenowi takiemu jak Damon, podczas gdy wychwalano szczerą naturę Gii.
Przewracając oczami na widok ekranu, Sienna nie mogła powstrzymać się od głośnego śmiechu nad tym, z jaką łatwością bezmyślny tłum przełknął te spreparowane brednie. Obserwowanie braku krytycznego myślenia u mas było wręcz komicznym widowiskiem.
Jednak jej rozbawienie obróciło się w popiół, gdy na ekranie połączeń przychodzących rozbłysło imię Damona. Dzwonek zrujnował ciszę poranka.
Po wielogodzinnym ignorowaniu jego uporczywych, irytujących telefonów, pozwalając ekranowi gasnąć tylko po to, by znów się zaświecił, w końcu straciła cierpliwość. Nieustanne wibrowanie popchnęło ją na skraj wytrzymałości. Odebrała telefon mroźnym, bezkompromisowym powitaniem. – O co chodzi, Damon?
Jego znajomy, miękki głos, który kiedyś tak kochała, teraz jedynie działał jej na nerwy. Zapytał, brzmiąc na zdezorientowanego i niemal zranionego, czy wciąż jest na niego zła.
Zakpiła gorzko z tej absolutnej zuchwałości. Próbując brzmieć racjonalnie i na pokrzywdzonego, Damon błagał ją, by wkroczyła i naprawiła ten bałagan. Powiedział, że wszystko źle zrozumiała, zauważył, jak bardzo skandal rozdmuchał się na wszystkich platformach, i zażądał, by pomogła mu publicznie sprostować sprawę. Przysięgał, że gdy to wszystko się skończy, będą mogli dojść do porozumienia. Podtrzymywał kłamstwo, że jej nie zdradził, twierdząc, że to na niej mu zależy, a incydent w hotelu był pokrętnym nieporozumieniem.
Przyprawiająca o mdłości fala głębokiej odrazy obmyła jej ciało. Sienna ścisnęła mocno telefon, a jej knykcie zbielały jak kość. Prychnęła prosto do słuchawki, pytając Damona, czy on tak na poważnie. Była zbulwersowana, że chciał, aby publicznie ręczyła za niego i jego kochankę, stwierdzając, że nigdy by go nie posądzała o taki rodzaj absolutnego dna.
















