Kaelen zachował kamienną twarz. – Pani Caldwell, dopatrujesz się czegoś, czego nie ma. Po prostu nie znoszę rzeczy z drugiej ręki, to wszystko – odpowiedział, zręcznie omijając przytyk.
Sienna puściła to mimo uszu. – Jasne. Niech się pan nie martwi, panie Vance; nie pozwoliłabym ci zadowolić się czymś gorszym. Jeśli chodzi o to, gdzie siedzimy, jestem o wiele bardziej wybredna od ciebie.
– Dobrze
















