– Wystarczy, Sylvio – warknął Preston, a nerwy wzięły nad nim górę. – Nie masz prawa mówić mi, co mam robić.
Sylvia stała w miejscu, oszołomiona jego wybuchem, a po jej twarzy spływały łzy.
Po chwili odzyskała głos, a jej słowa były drżące, lecz stanowcze. – Dobrze, Preston. Wygrałeś. Ale ustalmy jedno: wszystko, co jest nasze, trafi do naszego syna. Ten drugi bachor nie ma żadnych szans.
*****
Si
















