Warren spojrzał na swoją córkę, z której biła determinacja, i poczuł, że traci grunt pod nogami. Był człowiekiem, który wierzył w to, co widział na własne oczy. Może Kaelen nie był tak zły, jak o nim słyszał.
Z westchnieniem uległ. "Dobrze, jeśli to konieczne, spotkajmy się z tym facetem."
Twarz Sienny pojaśniała. "Świetnie! Dam Kaelenowi znać. Dzięki, tato. Miałeś długi dzień, więc trochę odpoczn
















