Sienna przeklikała dokładne daty na ekranie, łącząc punkty jeden po drugim. Uderzyło ją przyprawiające o mdłości uświadomienie. Damon wykorzystywał swoje rzekome wyjazdy akademickie i prestiżowe funkcje biznesowe jako wygodną przykrywkę. Podczas gdy był daleko, bawiąc się w dom z Gią, karmił Siennę codziennymi kłamstwami, pisząc do niej co rano SMS-y, by powiedzieć, jak bardzo za nią tęskni. Wstrętny, kwaśny smak zalał jej usta, przewracając w żołądku.
Obok niej Warren kipiał z gniewu. Napięcie promieniowało z niego gęstymi falami. Poruszył się szybko, a jego ciężka dłoń z hukiem uderzyła o solidne dębowe biurko. Laptop podskoczył od nagłego uderzenia.
– Myśli, że może nam mydlić oczy? – Głos Warrena trząsł się z niepohamowanej furii. – Nie jesteś kimś, z kim się tak pogrywa, Sienna.
Porwał telefon prosto z biurka Sienny. Jego oczy były dzikie i zaczerwienione, gdy patrzył na Nolana przez ekran.
– Nolan – zażądał, a jego ton nie pozostawiał miejsca na sprzeciw. – Upewnij się, że te informacje natychmiast trafią do prasy. Nie pozwolę, by tej dwójce uszło to płazem.
Stanowczy głos Nolana przedostał się przez głośnik. – Panie Caldwell, ma pan moje słowo. Nikt nie krzywdzi Sienny bezkarnie. Stoję za nią murem.
Sienna nie zgodziła się na zepchnięcie na boczny tor w swojej własnej zemście. Zainterweniowała, wyciągając rękę, by delikatnie, ale stanowczo wyrwać telefon z uścisku ojca. Jej głos był spokojny, lecz nieustępliwy. – Doceniam wsparcie was obu. Ale sama się tym zajmę.
Warren zmarszczył brwi, a troska wyryła głębokie zmarszczki na jego czole. – Sienno, nie musisz brać tego na siebie sama. Nolan ma ogromne zasoby firmy. Jego machina PR-owa poradzi sobie z tym czysto i po cichu.
Pokręciła głową z chłodną ostatecznością. – Nie. To moja walka. Zamierzam osobiście im pokazać, co dokładnie się dzieje, kiedy stają mi na drodze.
Warren wpatrywał się w jej niezachwianą determinację, by samemu zadać ostateczny cios. W końcu z piersi wyrwało mu się ciężkie westchnienie i powoli pokiwał głową. Zrobił krok w tył. – W porządku. Ale jesteśmy tutaj w sekundzie, w której będziesz nas potrzebować.
Przechodząc od razu do brutalnych interesów, Sienna wywołała konto na Twitterze o ogromnych zasięgach, które Nolan skrupulatnie dla niej zabezpieczył. Przygotowała pierwszą porcję niszczycielskiej amunicji. Wgrała partię ostrych zdjęć wysokiej jakości. Przedstawiały one Damona, spędzającego intymnie czas z Gią na zamkniętych planach filmowych i wylegującego się w tych samych ekskluzywnych hotelowych lobby. Połączyła te obciążające obrazy z popularnym hasztagiem: #DamonPrzyłapanyZNowąGwiazdeczką oraz clickbaitowym podpisem: Niewinna czy uwodzicielska?
Wcisnęła wyślij.
Cyfrowa wrzawa wybuchła natychmiast. Post rozprzestrzenił się jak pożar, ale opłaceni przez Gię spece od PR-u szybko zareagowali. Zarolili feed, zalewając sekcję komentarzy, by zagłuszyć narastający szum.
[Nie ma mowy, Damon po prostu odwiedzał Gię razem z Sienną jako wspierający przyjaciel!]
[Spodziewałem się czegoś ogromnego, a to? Przestańcie szukać na siłę.]
Sienna pozostała niewzruszona. Spodziewała się dokładnie takiej słabej obrony. Zanim wściekła baza fanów Gii zdążyła zbyć początkowy post i odzyskać kontrolę nad narracją, Sienna uderzyła w nich miażdżącym, drugim ciosem.
Przesłała przytulne, intymne fotografie zrobione podczas potajemnych, romantycznych wakacji Damona i Gii za granicą.
Opłaceni PR-owcy ewidentnie wpadli w panikę. Przeprowadzili błyskawiczne naprawianie szkód, zdesperowani, by odwrócić kota ogonem w kwestii nowych dowodów, które przeczyły ich wcześniejszym twierdzeniom.
[Te zdjęcia są tak oczywistym fejkiem. Istnieje coś takiego jak Photoshop, ludzie.]
[Całkowicie zmyślona plotka. Bloger chce tylko tanich kliknięć.]
[Obróbka tych zdjęć z wakacji jest komicznie kiepska.]
Zerkając na desperackie komentarze przewijające się przez jej ekran, Sienna uśmiechnęła się z chłodną, triumfalną pogardą.
– Fani Gii dorównują swojej toksycznej reputacji – mruknęła cicho do siebie. Bawiło ją to, jak szybko próbowali wypaczyć narrację, zdesperowani, by wywrócić wszystko do góry nogami. Kopali sobie własne groby.
Oparła się w fotelu, a wyrachowana satysfakcja osiadła głęboko w jej piersi. Przejście z bycia ofiarą w rolę taktycznego egzekutora wydawało się przebiegać gładko. Obserwowała, jak rozgrywa się ta gorączkowa próba ratowania sytuacji, wiedząc, że za chwilę zrzuci niezaprzeczalną bombę nuklearną na ich starannie zbudowane kłamstwa.
















