DECLAN
Rzucam długopis na ciężkie dębowe biurko i opieram się w tył, a skórzane krzesło jęczy pod moim ciężarem. Stosy raportów stada leżą przede mną ignorowane. Przecieram dłonią twarz, ale nie mogę zmyć z niej tego, jak miękka w dotyku jest jej skóra. Moje myśli ciągle ściągają mnie z powrotem do Małej Panny Kłopoty. Jest taka cholernie cudowna. Wspomnienie jej krzywizn przyciśniętych do mnie, t
















