SIENNA
Następnego dnia powtórzyliśmy całą rutynę, jadąc pod szkołę, by odwieźć tam Milę na jej pierwszy dzień. Moje serce boleśnie tłucze się w piersi, a łzy zamglą wzrok, kiedy ona po wyjściu z auta pędem rusza w stronę głównej bramy. Wyciągam telefon z kieszeni, by pospiesznie cyknąć ujęcie mojego maleństwa.
Nauczycielka czeka tam, aby ją odebrać, a ja i Alfa Declan zostajemy w tyle, bacznie obs
















