SIENNA
Siedzę na fotelu pasażera w Bentleyu Declana, a powietrze w kabinie jest dusząco gęste. Niski pomruk silnika wibruje w moich kościach, rezonując z napięciem dławiącym moją klatkę piersiową. W drodze powrotnej do siedziby stada Declan nie odzywa się ani słowem. Prowadzi z chłodnym, skupionym natężeniem, przez które przestrzeń między nami wydaje się niebezpiecznie ciasna.
Moje oczy wędrują w
















