POV SIENNA
– Musimy tu zostać, Theo – szepczę.
Słowa zawisają w mroźnym powietrzu, ciężkie i duszące. Ręce Theo opadają z moich ramion, a jego klatka piersiowa zamiera w bezdechu. Patrzy na mnie z góry, a jego gęste brwi unoszą się aż do linii włosów w absolutnym niedowierzaniu. Ochronne ciepło, które zawsze od niego promieniowało, znika, pochłonięte przez przenikliwy chłód granicy stada.
– Co mas
















