SIENNA
Dym unosi się ze zgniecionej maski skradzionego samochodu Theo, kiedy z całej siły wciskam pedał hamulca. Opony piszczą z protestem, wzbijając żwir, zanim pojazd gwałtownie zatrzymuje się przed potężną, biało-niebieską rezydencją. Moja pierś faluje. Dłonie drżą mi na kierownicy, knykcie zbielały, a wnętrza dłoni są śliskie od potu. Nigdy nie myślałam, że ukradnę samochód. Nigdy nie myślałam
















