SIENNA
Gaszę silnik, a ciężkie drżenie poobijanego samochodu Theo zamiera. Nagła cisza, która następuje potem, jest ogłuszająca. Na zewnątrz, na żwirowej drodze na skraju granicy stada Żelaznego Pazura roi się od ciał. Wypuszczam długi, drżący oddech; moje ręce trzęsą się, gdy zwalniam uścisk na kierownicy, która wciąż wibruje od wyboistej jazdy. Spoglądając przez zakurzoną przednią szybę, widzę d
















